Załóż bloga Zaloguj się



Najczęściej kojarzona z kleszczami borelioza jest niezwykle niebezpieczną chorobą, która nieleczona może doprowadzić do śmierci. Chorobę wywołują bakterie zwane krętkami. Ma ona przebieg wielopostaciowy, atakuje jednocześnie wiele narządów wewnętrznych, dlatego jest trudna do zdiagnozowania i często mylona z innymi dolegliwościami. To bardzo zdradliwe, bo brak odpowiedniego leczenia prowadzi do formy przewlekłej, niezwykle trudnej do wyleczenia. Zacznijmy od tego, że nie ma szczepionki przeciwko boreliozie. Tak więc niezwykle istotne jest uświadomienie ludziom, jak dochodzi do zarażenia się i jak rozpoznać symptomy rozwijania się choroby w organizmie. Pamiętajmy o tym, że im wcześniej podejmiemy leczenie, tym większa szansa na wyleczenie. Zdecydowana większość zarażeń występuje podczas ugryzień kleszczy, chociaż nie wszystkie z nich są nosicielami choroby. Pierwsze zachorowanie na boreliozę zanotowano w USA w 1975 roku (w Polsce – w latach 80.).

Na zmęczenie i na kaca pomaga również lek na kaca

Co roku znacząco zwiększa się liczba osób zarażonych. Pamiętając jednak o trudnościach ze zdiagnozowaniem boreliozy, możemy przyjąć, że jest ich znacznie więcej. Szacuje się, że chorych, u których nie rozpoznano boreliozy, jest 10 razy więcej niż przypadków zdiagnozowanych. W ciągu ostatnich kilku lat (pomiędzy 1999 a 2005 rokiem) zapadalność w Polsce zwiększyła się pięciokrotnie i dotyczy całego kraju, podczas gdy uprzednio najwięcej zakażeń notowano w województwach podlaskim i warmińsko-mazurskim. W społeczeństwie pokutuje przeświadczenie, że jeśli po ugryzieniu przez kleszcza nie wystąpił rumień, to nie ma problemu.

 

Nieprawda. Rumień występuje zaledwie w 30 proc. przypadków ugryzień. Wtedy nie ma już żadnych wątpliwości, że zakażenie nastąpiło i powinniśmy bezzwłocznie udać się do lekarza w celu przeprowadzenia kuracji antybiotykowej. Podjęcie terapii kilka dni po zarażeniu jest bardzo skuteczne. Zwykle stosuje się penicyliny, cefalosporyny lub tetracykliny. Terapia trwa kilka tygodni. Jeśli zbagatelizujemy lub nie zauważymy ugryzienia kleszcza, nie wystąpi rumień, a my zostaniemy zarażeni, po kilku tygodniach lub nawet miesiącach wystąpi drugi etap infekcji. Wygląda on jak infekcja grypopodobna: bóle głowy, podniesiona temperatura ciała, bóle gardła, bóle stawów. Objawy te po jakimś czasie mijają, a choroba przechodzi w postać przewlekłą. Zaczynają się poważne dolegliwości zdrowotne uniemożliwiające normalną egzystencję: silne bóle stawów ograniczają ich ruchomość; bóle serca, drętwienie kończyn, silne nawracające infekcje dróg oddechowych, problemy z pamięcią, migreny, problemy ze wzrokiem i słuchem, zawroty głowy, depresja. Często pacjenci z boreliozą otrzymują nieprawidłowe rozpoznanie, takie jak: stwardnienie zanikowe boczne, choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane lub nerwica. Krętki wywołujące boreliozę wytworzyły mechanizm obrony przed antybiotykami. Podczas kuracji zarazki przyjmują przetrwalnikową formę cyst, które są odporne na leki i trwają w nich aż do przywrócenia w organizmie sprzyjających im warunków, czyli do zakończenia antybiotykoterapii. Dlatego w leczeniu boreliozy niezwykle ważne jest leczenie sekwencyjne antybiotykami i lekami otwierającymi cysty. Drugi etap infekcji leczy się kilka miesięcy, a nawet lat. I bardzo często dochodzi do tak zwanego zespołu poboreliozowego.

 

Nie istnieje sposób na potwierdzenie skuteczności leczenia drugiego etapu infekcji. Niektórzy lekarze skłaniają się do opinii, że zespół poboreliozowy to nic innego jak dalszy ciąg choroby. Według nowych teorii, bakterie przebywają wewnątrz komórek, dając negatywne wyniki testów i „usypiając” nasz system immunologiczny. Silny system immunologiczny to nasza najlepsza ochrona przed boreliozą. Stosując zdrowy sposób odżywiania i regularnie oczyszczając nasz organizm, pomagamy sobie w usuwaniu z ustroju niepożądanych gości. Krętek boreliozy stara się sprytnie ominąć układ odpornościowy, upodabniając się do komórek organizmu, do którego wtargnął. To, czy zakażenie się rozwinie, jest uzależnione od ilości krętków, które przeżyją. Jeśli są niszczone, zakażenie stopniowo zanika. Wszystko zależy od tego, czy system immunologiczny jest na tyle silny, że wychwyci krętki i je zniszczy, zanim utworzą się cysty niewidoczne dla przeciwciał. Tak więc borelioza może zostać zniszczona już na początku zakażenia. Może też tkwić latami, nie ujawniać się, a gdy nastąpi silne osłabienie systemu immunologicznego, może się uaktywnić. Nie zostaje nam więc nic innego, jak uważać w lesie i dbać o nasz organizm. Odwdzięczy się on nam ochroną przed boreliozą i przed wieloma innymi schorzeniami. Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę poszerza w całej Polsce wiedzę o chorobie. Osoby, które podejrzewają u siebie tę chorobę, mogą szukać pomocy pod nr. tel. 692 890 751. Nawet późną boreliozę można leczyć!

Można skorzystać również ze strony typu darmowa bramka sms  w celu kontaktu z ośrodkiem

Środowiskiem, które szczególnie sprzyja dzeń sieci, powodując zamilknięcie 150D bytowaniu i rozmnażaniu się szczurów, jest aparatów. Naprawy kosztowały tvm razem labirynt sieci kanalizacji miejskiej. Liczne jut ponad pół miliona złotych. Ogólnie rzecz obserwacje, a przede wszystkim wieloletnie ujmując, szczury są sprawcami co dziesiątej szczegółowe badania prowadzone systema awarii sieci telefonicznej, tycznie w Wielkiej Brytanii i RFN dowodzą, Z analizy owvch awarii wynika, że szczu­ te systemy kanalizacji współczesnych miast ry mszczą na ogół tylko kable niskoparowe, są opanowane w poważnym stopniu przez łączące do 10 abonentów. Mają przy tym szczury. W tym właśnie środowisku owe owe gryzonie swoje przyzwyczajenia i nawy niebezpieczne szkodniki znajdują dogodne ki, od których bardzo trudno je odwieść, schronienie, sprzyjający mikroklimat (cie Poglądowy przykład w tym względziedosta ply zimą i chłodny latem), bogate możłiwoś rczyła akcja napraw wspomnianych 350 ci terowania i gnieżdżenia się oraz swobodę uszkodzeń sieci telefonicznej na Mokoto wędrówek wzdłuż kanałów i na powicrzch wie. Oto w ciągu jednego tylko tygodnia nię ziemi. szczury kilkakrotnie niszczyły kabel w tym Zaszczurzenie kanałów pociąga za sobą samym miejscu. Na dobitek, kiedy monte liczne groźne konsekwencje, zarówno dla rzy naprawiali kolejne uszkodzenie  szczu ludzi tyjących w miastach, jak i dla miej ry siedziały kilka metrów dalej i z wyraźnym skich urządzeń technicznych.

Szczury po zainteresowaniem przygłądały się ich pracy wodują częste uszkodzenia sied kanał izacyj Jest rzeczą zadziwiającą . te szczury z wy nej  drążą otwory w miejscach pęknięć raźnym upodobaniem traktują ołów Daw ścian kanałów łub wadliwych połączeń prze niej, kiedy w instalacjach wodociągowych wodów. Tworząc znaczne nieraz pod wzglę stosowano rury ołowiane, dochodziło wsku dem rozmiarów p<xłknpy i jamy w gruncie tek uszkodzeń powodowanych przez szczu otaezającym kanały, szczury są sprawcami ry do licznych awarii sieci zaopatrzenia zapadania się kanałów lub przerywania ich w wodę. łączności, zanieczyszczania wód gmnto Do dziś brak jednak poglądu, czy szczury wych ściekami kanalizacyjnymi, podmywa lubią ów metal ze wzlędu na jego miękkość, nia i usuwania się gruntu, a w konsekwencji sprzyjającą ścieraniu szczurzych zębów, czy  pękania przewodów gazowych i wodocią też po prostu on im szczególnie smakuje, gowych, zapadania się jezdni ulicznych, P

rzyczyną widu wyrządzanych przez a nawet pękania ścian budynków. szczury szkód, strat i trudności, a niekiedy Szczególnie dotkliwe są szkody wyrządza nawet prawdziwych klęsk, jest ogromna ty ne przez szczury w podziemnych instaia wotność i ruchliwość tych gryzoni. Pode i cjach telefonicznych, szczury obgryzają oło mują one częste wyprawy nie tytko w obrę­ biane koszulki kabli (po takim uszkodzeniu bie podziemnych urządzeń telefonicznych, wystarczy trochę wilgoci, np. wody deszczowej ale także poza nimi, do atrakcyjnych dla wej, aby skorodowany kabel telefoniczny nich obiektów naziemnych, w których wy nie nadawał się do użytku) lub przegryzają szokują sobie nowe żerowiska i miejsca gnie wiązki przewodów. żdżenia. Nieraz następuje formalna inwazja Jest raczą charakterystyczną, że w swojej z sieci miejskich urządzeń podziemnych do niszczycielskiej działalności szezrury starań obiektu naziemnego całej kolonii szkódni nie omijają główne kable telefoniczne, któ ków, które, rozmnożywszy się, szybko siają rymi płynie prąd o stosunkowo \vvsokim się prawdziwą plagą, napięciu, a także wszelkie przewodź’ łcktry Wspomniana ructiliwość szczurów powo czne duje również moszczenie kabli tdefoniez Jak wykazuje statystyka uszkodzeń sieci nych w punktach doprowadzania ich odgalę tclefonicznei w Warszawie tylko w dzielnicy zień do budvnkówr.

Oto szczury, biegnąc Żolihore w roku 1974 szczury „wyląc/yty” podziemnymi kanałami telefonicznymi, do 250 aparatów. Koszty związanych z tym cierają do miejsc połączenia tych kanałów napraw wyniosły ok. 100 OCH) zl. W tym z budynkami. W miejscach tych kable są samym roku w innej warszawskiej dzielnicy, trwale i sztywno umocowane za pomocą ich na Mokotowie, szczury dokonały 350 uszko zabetonowania lub zagipsowania Ponieważ przeszkodę taką trudno szczurom sforso­ wać, wybierają one najsłabsze miejsce połą­ czenia  sam kabel, który stosunkowo łatwo przegryzają, otwierając sobie przejście. Po­ dobnie są niszczone kable telefoniczne we­ wnątrz budynku (przede wszystkim w piw­ nicach), stanowiące dla szczurów przeszko­ dę w komunikacji wewnętrznej. Środki stosowane dotychczas w walce z niszczącymi kable telefoniczne szczurami (domieszka tłuczonego szkła do zaprawy uszczelniającej otwory, przez które przecho­ dzą kable, pokrywanie samych przewodów towotem) okazały się niewystarczające. Ostatnio przystąpiono więc do szczegól­ nie starannego uszczelniania przyłączenio­ wych otworów instalacji domowych, używa­ jąc w tym celu specjalnych wpustów, dopro­ wadzających do budynków zblokowane od­ gałęzienia przewodów wszystkich instalacji - kanalizacji, wodociągu, gazu, elektrycz­ ności i telefonu. Coraz częściej stosuje się również prowadzenie przewodów w kana­ łach wewnątrz prefabrykowanych elemen­ tów budowlanych. W budynkach Marych przewody chroni się osłonami /. winiduru lub blachy.

Do winiduru jednak szczury już się przyzw yczaiły i z powodzeniem go prze­ gryzają. Przeciwko pladze szczurów prowadzi się stałą walkę, ponieważ ich tępienie startowi jeden z podstawowych nakazów higieny. Jest on dyktowany zarówno koniecznością zwalczania roznoszonych przez szczury cho­ rób zakaźnych, jak i koniecznością zmniej­ szenia wyrządzanych przez te gryzonie zna­ cznych szkód gospodarczych. Walczy się z nimi na powierzchni obszaru miejskiego, walczy się też w ich głównym środowisku  w sieci kanałów. W prowadzonej pod ziemią deratyzacji wypróbowano już najrozmaitsze metody i sposoby niszczenia szczurów', stosując w tym celu nawet gazy trujące. Praktyka dowiodła, że ze sporego arsenału sprawdzo­ nych środków walki z setkami tysięcy tych niebezpiecznych mieszkańców' kanałów, najskuteczniejsze są dwa. Pierwszy  to szczuroszczelne (słówko dziwaczne, będące jednak terminem fachowym) odizolowanie sieci kanałów od powierzchni terenu miasta i budynków. Drugi środek-to „dokarmia­ nie” szczurów specjalnie spreparowanym, zatrutym pokarmem. Szc/uroszczelność granicy między na­ dziemną a podziemną częścią miasta tworzy się za pomocą rozmaitego rodzaju barier i zapór stawianych szczurom w przewodach kanałowych, łączących domowe sieci kanali­ zacyjne z siecią kanałów miejskich. Owe bariery i zapory to różnego rodzaju klapy ochronne i kraty zakładane w przewo­ dach kanałowych. Ich konstrukcja umożli­ wia przepuszczanie ścieków, stanowi jednak zamknięcie drogi dla szczurów. Okazuje się więc, że szczury w miastach  to także poważny problem techniczny.

Alkaloid pochodzenia roślinnego noszący nazwę ibogamina lub w bardziej popularnej wersji ibogaina wykazuje zdolność przerwania degenerującego cyklu uzależnienia od narkotyku. Jego efektywność jest w szczególności widoczna przy zwalczaniu uzależnienia od narkotyków będących pochodną opium, takich jak heroina, a także kokainy oraz innych opioidów i psychostymulantów, a nawet alkoholu. Stwarza ogromne nadzieje na przezwyciężenie zarówno fizjologicznych, jak i psychologicznych problemów związanych z uzależnieniem i nie tylko przyspiesza proces wychodzenia z niego, ale pomaga również osobom uzależnionym w ustaleniu głównej przyczyny ich nałogu i odzyskaniu kontroli nad ich własnym życiem. Ibogainę otrzymuje się głównie z tropikalnej rośliny Tabernanthe iboga, która rośnie w Afryce zachodniej w strefie równikowej. Udało się ją wyizolować również z krzewinek Tabernanthe manii, Ervatamia yunnanensis i Ervatamia orientalis należących do rodziny Apocynacae. Analiza liści Ervatamia orientalis rosnącej głównie w położonych w pobliżu wybrzeża monsunowych zagajnikach pnączy na północ od Gordon Vale w najbardziej na północ wysuniętej części Qeenslandu w Australii wykazała znaczną zawartość ibogainy oraz innych alkaloidów będących odzwierciedleniem związków znajdujących się w Tabernanthe iboga. Tabernanthe jest rośliną od dawna używaną przez plemiona Kongo i Gabonu w zachodniej Afryce, gdzie ceni się ją za jej własności lecznicze, jak również odurzające, afrodyzjakalne i halucynogenne, które wywołuje ona po zażyciu dużych dawek, co ma zwykle miejsce podczas różnego rodzaju ceremoniałów. Członkowie plemiona Bwiti żują korzeń tabernanthe w czasie długich wypraw myśliwskich w celu zmniejszenia zmęczenia i zapotrzebowania na sen. Plemiona Mitsogho Bwiti i Fang Bwiti z Gabonu często używają tej rośliny w swoich rytuałach inicjacyjnych, zarówno w stosunku do kobiet, jak i mężczyzn. Przygotowanie do ceremoniału wymaga zażycia dużej dawki, co osiąga się przez długotrwałe żucie liści i kory korzenia tabernanthe. Zaobserwowane w trakcie eksperymentów fazy działania tego alkaloidu porównano z relacjami 150 ludzi, którzy doznali „przeżyć z pogranicza śmierci”1 , które wystąpiły u nich w stanie śmierci klinicznej. Korzeń tabernanthe po raz pierwszy przywieziono z Gabonu w roku 1864, ale Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu, dokąd trafił, opisało go dopiero w roku 1889. Krystaliczny alkaloid został po raz pierwszy wyizolowany przez Dybowskiego i Landrina w roku 1901 i nazwany ibogainą. W latach 1901-1905 francuscy farmakolodzy poddali go szerokim badaniom klinicznym i ustalili, że posiada on zdolność stymulowania serca oraz leczenia neurastenii i astenii. Jednak pełne badania jego farmakologiczno-dynamicznego i terapeutycznego potencjału podjęto dopiero w roku 1939. Z powodu swoich własności halucynogennych korzeń tabernanthe trafił w latach sześćdziesiątych do społeczności narkomanów i w roku 1972 został zarejestrowany jako substancja halucynogenna. W roku 1962 zażywający heroinę narkoman, Howard Lotsof, przyjął ibogainę w poszukiwaniu nowego sposobu wejścia w stanu „haju”. 
Po trwających 36 godzin przeżyciach halucynacyjnych zniknęło u niego łaknienie heroiny. Co więcej, ustąpiły również u niego nieprzyjemne objawy występujące w przerwach w zażywaniu heroiny. Lotsof podał ibogainę sześciu innym narkomanom i pięciu z nich straciło pociąg do heroiny. Ten niezwykły wynik zachęcił go do dalszych badań nad tym alkaloidem. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych udało mu się dzięki ibogainie uratować wielu ludzi uzależnionych od narkotyków i alkoholu. Mimo iż w Holandii od roku 1990 poddano leczeniu ibogainą w ściśle kontrolowanych warunkach 40 osób, w USA jest ona nadal na indeksie Urzędu ds. Leków i Żywności (FDA) i jej stosowanie jest tam nielegalne. LECZENIE Z CHEMICZNEGO UZALEŻNIENIA OD NARKOTYKÓW Ibogaina nie jest substytutem narkotyku ani psychostymulantów, nie powoduje uzależnienia i jest podawana w postaci pojedynczej dawki. Powoduje przerwanie chemicznego uzależnienia. Czasami występuje potrzeba ponownego jej podania, aż do momentu kiedy leczona nią osoba jest w stanie uwolnić się od pewnych reakcji wywołanych przez narkotyk, od którego jest uzależniona. Dane z początkowych badań wskazują, że w przypadku wielu pacjentów trzeba w okresie dwóch lat kilkukrotnie powtórzyć tę terapię, aby doprowadzić do długotrwałej abstynencji od narkotyków i psychostymulantów. Większość pacjentów leczonych ibogainą po jednokrotnym jej podaniu uwalnia się od chemicznego uzależnienia na okres od trzech do sześciu miesięcy. Około 10 procent pacjentów po jednokrotnym jej podaniu uwalnia się od chemicznego uzależnienia na dwa lub więcej lat. Taki sam procent pacjentów wraca z kolei do zażywania narkotyku po dwóch tygodniach od jej podania. Wielokrotne jej podawanie w dłuższym okresie czasu jest zazwyczaj bardziej efektywne w osiąganiu coraz dłuższych okresów abstynencji. Pierwsze doniesienia na temat dodatniego efektu stosowania ibogainy w przypadku uzależnień od narkotyków będących pochodną opium znalazło się w amerykańskim patencie nr 4 499 096 (Lotsof, 1985), uzależnień od kokainy w patencie nr 4 587 243 (Lotsof, 1986) i uzależnień od innych narkotyków w patencie nr 5 124 994 (Lotsof, 1992). Wstępne badania pokazujące pozytywny skutek działania ibogainy na osoby uzależnione od kokainy i heroiny przeprowadzone zostały w latach 1962-1963 przez Howarda S. Lotsofa w kilku grupach eksperymentalnych. Dodatkowo dane z klinicznych badań nad leczeniem chemicznych uzależnień za pomocą ibogainy podaje Kaplan (1993), Sisko (1993), Sanchez-Ramos i Mash (1994) oraz Sheppard (1994). Przed zastosowaniem ibogainy do leczenia uzależnień od narkotyków, wykorzystano ją w psychoterapii, o czym doniósł Naranjo (1969, 1973) oraz uczestnicy Pierwszej Międzynarodowej Konferencji Ibogainy, która odbyła się w Paryżu (Zeff, 1987). Istnieją liczne doniesienia z różnych okresów czasu mówiące o wykorzystywaniu w Afryce zachodniej roślin zawierających ibogainę do celów religijnych oraz medycznych (Fernandez, 1982; Gollnhofer i Sillans, 1983, 1985). Ogólny zarys historii badań nad ibogainą opublikował Goutarel et al.2 (1993). 
Dodatnie wyniki w leczeniu ludzi uzależnionych od opiatów3 , kokainy i alkoholu potwierdzają badania przedkliniczne przeprowadzone przez badaczy z USA, Holandii i Kanady. Dzoljic et al. (1988) pierwsi opublikowali dane na temat zdolności ibogainy do zmniejszania skutków odstawienia narkotyku. Stanley D. Glick et al. (1992) z Alabany Medical College opublikowali wyniki własnych badań oraz ogólny przegląd zagadnienia dotyczącego zredukowania skutków związanych z odstawieniem narkotyku. Maisonneuve et al. (1991) określili farmakologiczne oddziaływanie między ibogainą i morfiną, zaś Glick et al. (1992) donoszą o zdolności ibogainy do zmniejszenia i przerwania samoaplikowania morfiny przez szczury. Woods et al. (1990) odkryli, że ibogaina nie działa jak opiat, zaś Aceto et al. (1991) ustalili, że ibogaina nie wywoduje objawów głodu po jej odstawieniu i nie powoduje uzależnienia. Cappendijk i Dzoljic (1993) opublikowali dane na temat działania ibogainy na redukcję samoaplikowania kokainy przez szczury. Broderick et al. (1992) jako pierwsi opublikowali doniesienie w sprawie zdolności ibogainy do odwrócenia wywołanego kokainą przyrostu dopaminy, a później opisali wpływ ibogainy na wywołaną przez kokainę aktywność motoryczną oraz inne efekty (1994). Badania prowadzane przez Brodericka et al. potwierdzają wnioski Sershena et al. (1992), że ibogaina redukuje wywołaną przez kokainę aktywność motoryczną u myszy. Sershen (1993) wykazał również, że ibogaina zmniejszyła spożycie kokainy przez myszy. Glick (1992) i Cappendijk ustalili na modelu zwierzęcym, że wielokrotne podawanie ibogainy w pewnym okresie czasu jest bardziej efektywne od pojedynczej dawki w zwalczaniu samoaplikowania kokainy lub morfiny, co pozostaje w zgodzie z wnioskami Lotsofa odnośnie podawania ibogainy ludziom (1985). Popik et al. (1994) stwierdzili, że ibogaina jest konkurencyjnym inhibitorem MK-801 łączącym się z kompleksem receptorów NMDA. Wykazano, że MK-801 zmniejsza tolerancję na opiaty (Trujillo i Akil, 1991) oraz alkohol (Khanna et al., 1993).Wykazano również, że MK-801 blokuje „zwrotną tolerancję” na stymulanty (Karler et al., 1989). Maisonneuve et al. (1991), Broderick et al. (1992) oraz Sershen et al. (1992) odkryli wpływ ibogainy na dopaminę (substancję, którą podejrzewa się o wzmacnianie uczucia przyjemności doznawanego pod wpływem narkotyków powodujących uzależnienie) oraz system dopaminowy. Z kolei Deecher et al. (1992) opisał łączenie się ibogainy z receptorem opiatów kappa. Jak z tego widać, ibogaina oferuje całe spektrum mechanizmów umożliwiających ograniczenie spożywania takich substancji jak narkotyki, psychostymulanty i alkohol. PROGRESJA EFEKTÓW Uważa się, że działanie ibogainy jest trójstopniowe: 1. Okres od 4 do 6 godzin emulujący sny, w czasie których występują intensywne wrażenia dźwiękowe i świetlne, wizualna prezentacja myśli lub zdarzeń, które miały miejsce w życiu. 2. Okres poznawczy, intelektualny, w czasie którego przeżycia wynikające z pierwszej fazy zostają poddane w wysokoenergetycznym procesie rozwinięciu, po czym następuje ich integracja w nową strukturę ego. 3. Okres szczątkowej stymulacji kończący się zazwyczaj snem. Lotsof opisuje ten końcowy etap jako składający się z trwających od 3 do 4 godzin snów powtarzających się w okresie czasu trwającym od 24 do 40 godzin. Osoba poddana kuracji budzi się na koniec w znakomitej formie i poczuciem ogromnej pewności siebie. Amerykański kardiolog Michael Sabom przeprowadził badania porównawcze ze 150 pacjentami, którzy zostali „wyrwani z objęć śmierci”, i wyszczególnił następujące etapy typowe dla „przeżyć z pogranicza śmierci” (NDE): 1. Faza introspektywna: subiektywne odczucie, że jest się zmarłym; odczuwanie spokoju i błogości; oddzielenie od ciała; wizje materialnych przedmiotów i wydarzeń. 2. Faza transcendentalna: tunel lub strefa ciemności; ocena minionego życia; przejście do transcendentalnego świata lub wniknięcie w światłość; spotkania z innymi istotami; powrót do życia. Co ciekawe, w wielu przypadkach NDE dochodziło do spektakularnej transformacji. Liczni pacjenci opowiadali o wrażeniu oglądania całego swojego życia i o tym, że przestali bać się śmierci. Czuli się silniejsi, bardziej optymistyczni, spokojni i zdolni do bardziej pozytywnej kontemplacji życia. W przypadku leczenia ibogainą rezultaty zauważalne są dopiero po obudzeniu. Większość pacjentów nie pragnie już narkotyku, od którego byli uzależnieni. Należy jednak podkreślić, że reakcja na ibogainę ma charakter bardzo indywidualny i zależny od cech pacjenta. Lotsof podaje, że pacjenci, którym podano ibogainę, odczuwają przez 4 do 6 miesięcy zmniejszone zapotrzebowanie na sen. Młoda Holenderka poddana leczeniu ibogainą napisała: „Narkotyki przestały mnie pociągać, ponieważ działanie ibogainy znacznie przewyższa ich wpływ, chociaż nie zawsze jest przyjemne. Przez 4 miesiące po jej podaniu miałam bardzo intensywne wizje kolorów i światła. Działanie ibogainy było w moim przypadku procesem umysłowym, formą duchowego oczyszczenia. Była ona niczym serum prawdy, którego działanie odczuwałam przez dłuższy czas. Dopiero teraz, po 6 miesiącach, mogę stwierdzić, że nie jestem już uzależniona. Potrzeba czasu na to, aby zdać sobie sprawę, że nie ma od tego odwrotu. Ibogaina sama w sobie nie stanowi rozwiązania, niemniej pozwala całkowicie pozbyć się głodu narkotykowego”. 
Ibogaina dostarcza środków na przezwyciężenie uzależnienia, lecz osoba poddająca się leczeniu sama musi chcieć pozbyć się nałogu. Ibogaina daje takiej osobie poczucie, że cała jej wiedza pozwoli jej pozbyć się nałogu, jeśli tylko tego pragnie. KLINICZNE PROCEDURY Efekt leczenia ibogainą postrzegany jest w trzech kategoriach: krótkookresowej, średniookresowej i długookresowej. Często efekty fazy krótkookresowej i średniookresowej określa się po prostu jako efekty lub efekty uboczne. Dwa główne efekty wywoływane przez ibogainę to: 1. Zdolność przerwania narkotycznego lub psychostymulacyjnego cofnięcia. 2. Zmniejszenie lub całkowita eliminacja łaknienia zmuszającego do szukania i zażywania opiatów, psychostymulantów i alkoholu (Lotsof, 1985, 1986, 1989). Wiedza na temat stosowania ibogainy w leczeniu alkoholizmu ogranicza się do (1) pojedynczego przypadku pacjenta uzależnionego wyłącznie od alkoholu i (2) zmniejszenia lub w kilku przypadkach całkowitego zaprzestania picia alkoholu przez pacjentów leczonych z uzależnienia od narkotyków. Zdolność ibogainy do leczenia z uzależnienia od nikotyny (Lotsof, 1991) uwidoczniła się u pacjentów leczonych pod kątem uzależnienia od opiatów i/lub kokainy. Podczas leczenia należy zwracać uwagę na pewne zagadnienia natury ogólnej. Na personelu medycznym spoczywają cztery główne obowiązki: 1. Zdobycie zaufania pacjenta. 2. Zapewnienie pacjentowi poczucia bezpieczeństwa. 3. Pomaganie pacjentowi w zwalczaniu jego chemicznego uzależnienia. 4. Dostarczenie pacjentowi koniecznego psychosocjalnego wsparcia – koniecznego w przypadku większości z nich – w celu umożliwienia mu zwiększenia poczucia własnej wartości i zdolności do istnienia jako pełnowartościowy członek społeczeństwa. Jest to proces, który holenderskie środowisko lekarskie nazywa „normalizacją”. W Procedurze Lotsofa, na której temat przygotowywany jest obecnie podręcznik, ujawniające się w większości przypadków odczucie konfliktu między lekarzem i pacjentem po nagłym zaprzestaniu przyjmowania narkotyku, nie występuje, jeśli uzależnionemu od narkotyków pacjentowi pozwoli się na ich zażywanie aż do pewnego momentu przed przystąpieniem do kuracji ibogainowej. Nie ma sprzeczności w dopuszczeniu do zażywania przed leczeniem opiatów (narkotyków będących pochodną opium), ponieważ jak utrzymuje Lotsof, ibogaina spowoduje przerwanie chemicznego uzależnienia albo też nie. W trakcie leczenia pacjentom uzależnionym od stymulantów nie pozwala się na ich zażywanie i nie stwarza to żadnych problemów, zarówno dla pacjentów, jak i personelu medycznego. Przed przystąpieniem do eksperymentalnego leczenia w szpitalach z zastosowaniem Procedury Lotsofa uzależnionym pacjentom pozwalano na zażywanie narkotyków pochodzących z ich prywatnych źródeł aż do wieczora poprzedzającego rozpoczęcie leczenia ibogainą. W czasie ibogainowych sesji pacjentowi aplikuje się przez 3 do 5 dni przed przystąpieniem do podawania ibogainy przepisane przez prowadzącego lekarza medykamenty. Mimo to niewiara pacjentów w środki medyczne i ich strach przed głodem narkotykowym powodowała przemycanie narkotyków na teren szpitala. Aby temu zapobiec, wszyscy pacjenci zgłaszający się na kurację ibogainową muszą w chwili przyjmowania do szpitala wyrazić zgodę na poddanie się fizycznemu badaniu i przeszukaniu wszystkich swoich rzeczy osobistych. Służy to dwóm celom. Po pierwsze, zapobiega możliwości przedawkowania przez potajemnie przeszmuglowane narkotyki, psychostymulanty i inne środki. Po drugie, umożliwia bardziej szczegółowe poznanie ogólnego stanu zdrowia pacjenta, co jest szczególnie ważne, ponieważ wielu pacjentów szukających ratunku przed chemicznym uzależnieniem często latami ukrywa liczne objawy chorobowe i stara się leczyć je samemu za pomocą niedozwolonych leków uzależniających. 
WSTĘPNE OBJAWY Bezpośrednie, wstępne objawy leczenia ibogainą są niezwykle dramatyczne. Pierwsze z nich pojawiają się zazwyczaj już po około 45 minutach od chwili doustnego przyjęcia dawki, zaś pełny efekt uwidacznia się najczęściej w czasie od 2 do 2,5 godziny. Pierwszym objawem działania ibogainy jest wrażenie uporczywego, pulsującego dźwięku. Pacjent stara się leżeć i kiedy skłonimy go do wstania i chodzenia, wykazuje objawy ataksji (ruchowa niezborność). Wskazania do Procedury Lotsofa zalecają, aby pacjent z chwilą podania ibogainy pozostawał w łóżku i jak najmniej się ruszał, ponieważ wywoływane przez nią uczucie nudności jest powodowane ruchem, a w późniejszym stadium (po 4 i więcej godzinach) prawdopodobnie przez psychosomatyczną reakcję na wcześniej tłumione traumatyczne przeżycia. Poza utrzymywaniem pacjenta w stanie jak największego bezruchu wskazane jest podawanie przeciwwymiotnych środków nie zawierających fenotiazyny, ponieważ związek ten może zakłócać psychoaktywizujące działanie ibogainy. Jeśli wymioty nastąpią w czasie krótszym od 2,5 godziny od momentu podania ibogainy, należy wykonać analizę wymiocin w celu określenia, jaki jej procent został wchłonięty przez organizm. Ewentualny ubytek można uzupełnić poprzez podanie dodatkowej ilości ibogainy za pomocą infuzji doodbytniczej, jeśli nie można tego zrobić doustnie, pod warunkiem jednak że pacjent wyraził wcześniej zgodę na ten sposób jej aplikowania. REAKCJE AUTONOMICZNE W czasie pierwszych 5 godzin od momentu podania ibogainy u pacjenta następuje umiarkowany wzrost ciśnienia krwi wynoszący zwykle od 10 do 15 procent, a w niektórych przypadkach także spadek tętna. Najbardziej widoczne zmiany w funkcjonowaniu organizmu występują w czasie od 1,5 a 2,5 godziny od podania ibogainy. W wielu przypadkach tętno rośnie w związku ze stanem niepewności poprzedzającym jej przyjęcie. FAZA WIZUALIZACJI Jednym z pierwszych głównych efektów działania ibogainy jest wytworzenie w początkowej fazie jej działania stanu emulującego sen, aczkolwiek osoba śniąca w rzeczywistości nie śpi i może udzielać odpowiedzi na zadawane jej przez lekarzy pytania. W większości przypadków ludzie będący pod wpływem ibogainy nie chcą rozmawiać. Wolą skupić uwagę na wizualnej prezentacji wspomnień lub innych zjawiskach, których doświadczają – wizjach o frojdowskich i jungowskich podtekstach. Odczucia wizualne są bardzo szybkie. Niektórzy pacjenci opisują je jako coś podobnego do filmu wyświetlanego w przyspieszonym tempie, inni jako pokaz slajdów, przy czym każdy z nich jest ruchomym obrazem przedstawiającym jakieś określone wydarzenie lub okoliczności z życia pacjenta. 
W obu przypadkach prezentacja materiału wizualnego jest tak szybka, że rozproszenie uwagi obserwującego nawet na moment powoduje zakłócenie procesu wyzwalania emocjonalnych napięć powstających pod wpływem przypominania stłumionych wspomnień o charakterze traumatycznym. Mając to na względzie personel medyczny powinien ograniczyć swoją ingerencję we wczesnej fazie działania ibogainy do minimum. FAZA WARTOŚCIOWANIA POZNAWCZEGO Zgodnie z Procedurą Lotsofa po fazie wizualizacyjnej następuje faza, w której dochodzi do intelektualnego wartościowania i poszerzenia poprzednich doświadczeń i decyzji. Następuje ona po fazie wizualizacyjnej, która trwa zwykle od 3 do 5 godzin. Nie należy jednak traktować tych przedziałów czasowych jako ostatecznych, ponieważ różnorodność indywidualnych reakcji jest wręcz regułą, a nie wyjątkiem w tej procedurze. W przypadku procesu wartościowania przeprowadzanego przez samego pacjenta, chodzi o to, że jego przeżycia i decyzje z przeszłości jawią mu się jako jeden z możliwych wówczas wariantów jego zachowania. Ibogaina umożliwia powtórny osąd życia, działań i zachowań, dzięki czemu pacjent potrafi zrozumieć, że alternatywy do jego zachowań istniały już wtedy, gdy je podejmował. Wiedza ta umożliwia mu modyfikację jego bieżących zachowań i zerwanie z zależnością od narkotyku. BEHAWIORALNY BRAK MOBILNOŚCI W CZASIE DZIAŁANIA IBOGAINY Po fazie wizualizacyjnej oraz intelektualnego wartościowania u pacjentów obserwuje się stan behawioralnego braku mobilności (Depoortere, 1987), w czasie którego obraz fal mózgowych związanych z marzeniami sennymi i snem, różniący się jednak od ich obrazu w stanie normalnego snu, przedstawia rytmiczną, powolną aktywność o częstotliwości 4-6 herców. Taki obraz EEG jest przejawem stanu bezruchu. Pierwsi obserwatorzy Procedury Lotsofa (Kaplan, 1990) sądzili początkowo, że jest to objaw paraliżu, ale kiedy pacjentów poproszono o wstanie i poruszanie się, byli oni w stanie wykonać to polecenie, aczkolwiek z pewnym trudem. POWSTRZYMANIE ŁAKNIENIA Nagłe przerwanie łaknienia narkotyku w leczeniu z uzależnienia chemicznego jest czymś wyjątkowym w Procedurze Lotsofa. Efekt ten jest zazwyczaj niedostrzegany przez pacjenta aż do chwili ustąpienia zasadniczych efektów działania ibogainy (wizualizacja, wartościowanie poznawcze, behawioralna immobilność oraz szczątkowe pobudzenie), a także do czasu przespania się. Pierwsze uświadomienie braku łaknienia narkotyku (głodu narkotykowego) występuje zwykle w okresie od 48 do 72 godzin od chwili podania ibogainy. W mniejszości przypadków uświadomienie braku łaknienia narkotyku może wystąpić już po 24 godzinach. Z drugiej strony personel medyczny zauważa jego brak już po 45 minutach do 1,5 godziny od chwili podania ibogainy. Według NDA International (spółka medyczna założona przez Howarda Lotsofa zajmująca się prowadzeniem eksperymentalnych terapii opartych na Procedurze Lotsofa) doświadczenia uzyskane podczas leczenia 20 pacjentów poza granicami USA pokazują, że w przypadkach długoterminowego chemicznego uzależnienia u większości z nich występuje konieczność podania całej serii dawek, zanim osiągnie się zanik łaknienia narkotyku. Tym niemniej trzem pacjentom z tej grupy wystarczyło jedynie jednokrotne podanie ibogainy do przerwania ich chemicznego uzależnienia na co najmniej dwa lata. Jedną z zalet ibogainy jest to, że pozwala ona pacjentowi na okresy zupełnego uwolnienia się od łaknienia narkotyku. W tych okresach zadaniem psychiatrów, pracowników socjalnych, terapeutów i pacjenta jest stworzenie spójnej grupy roboczej, której celem jest osiągnięcie przez pacjenta stanu umożliwiającego długotrwałe uniezależnienie się od narkotyków. ZMNIEJSZENIE ZAPOTRZEBOWANIA NA SEN We wszystkich przypadkach ibogaina zmniejsza zapotrzebowanie na sen do 3-4 godzin na dobę. 
Efekt ten trwa do miesiąca lub nawet dłużej, a następnie wszystko wraca powoli do normy. W celu wyjaśnienia tego zjawiska opracowano dwie teorie. Pierwsza z nich sugeruje długotrwałą biologiczną dostępność ibogainy lub jednego z jej metabolików. Teoria ta opiera się na badaniach farmakokinetycznych prowadzonych na Uniwersytecie w Miami (Mash, 1995). Druga z nich mówi, że spadek psychologicznej potrzeby snu jest związany z potrzebą marzeń. Dowodem na rzecz tej teorii jest to, że ibogaina emuluje silne marzenia senne, który trwają przez wiele godzin w czasie początkowej fazy jej działania. Redukcja zapotrzebowania na sen jest odbierana przez większość pacjentów jako dyskomfort, zwłaszcza że większość z nich przyzwyczaiła się do stosowania narkotyków/leków wywołujących sen w celu ucieczki od rzeczywistości. Pacjenci ci mogą wymagać stosowania łagodnie działających leków uspokajających w czasie pierwszych kilku dni po podaniu ibogainy. Przy aplikowaniu leków uspokajających pacjentom z długotrwałym uzależnieniem chemicznym należy mieć na względzie normalne w takim przypadku przeciwwskazania. W nielicznych przypadkach pacjenci wykorzystują ten dodatkowy czas (wynikający ze zmniejszonego zapotrzebowania na sen) na realizację swoich zawodowych zajęć. WSPARCIE PSYCHOSOCJALNE Wszelkie aspekty występujące podczas leczenia z chemicznych uzależnień, typowe w innych metodach leczenia, występują również w przypadku leczenia ibogainą. Cechy charakterystyczne pacjenta z punktu widzenia psychopatologii, behawiorystyki oraz społecznej roli, a także umiejętności zespołu medycznego mają ogromny wpływ na wynik terapii. W przypadku pacjenta, który osiągnął już zawodowy i naukowy status potrzebny do odniesienia sukcesu w życiu społecznym, zadanie zespołu leczącego może być łatwiejsze. W przypadku pacjenta, który nie posiadł odpowiednich umiejętności lub cierpi na brak opieki lekarskiej z racji niedomogów innych niż chemiczne uzależnienie, opieka i rehabilitacja muszą być prowadzone z udziałem zespołu zajmującego się psychosocjalnym wsparciem. U wielu pacjentów urazy z okresu dzieciństwa zdają się odgrywać istotną rolę w potrzebie zażywania i obawie przed porzuceniem narkotyku. (Bastiaans, 1991). Wiele ogólnie akceptowanych norm dotyczących dystansu między pacjentem i terapeutą zawodzi w przypadku leczenia ibogainą. Pacjenci ci wymagają bliższego kontaktu i bardziej intensywnego prowadzenia oraz ogólnie rzecz biorąc są bardziej na nie otwarci. 
Wymagają szybszej interwencji w uczeniu się społecznego współżycia oraz w pokonywaniu i rozumieniu różnych urazów, których doznali w czasie swojego życia. W związku z tym ibogaina nie jest lekiem dla klinicystów, którzy chcieliby podać pigułkę całkowicie się przy tym dystansując od pacjenta. BEZPIECZEŃSTWO PACJENTEK Jedna z pacjentek, dwudziestoczteroletnia kobieta, leczona w Holandii ibogainą z chemicznego uzależnienia zmarła z nie ustalonych przyczyn. Chociaż sekcja zwłok nie wykazała przyczyny śmierci, w jej krwi wykryto ibogainę w ilości 0,75 mg/litr. Taka jej zawartość nie była toksyczna we wcześniejszych badaniach na zwierzętach, jak również w badaniach na ludziach prowadzonych przez NDA International. W następstwie tego zgonu (oraz wcześniejszego zgonu Szwajcarki, której podano ibogainę podczas sesji psychoterapeutycznej w Europie nie mającej żadnego związku z programem badawczym NDA) Urząd ds. Leków i Żywności (FDA) wyłączył kobiety z prób klinicznych, które prowadzone są obecnie na Uniwersytecie w Miami. Co ciekawe, ta decyzja FDA jest niezgodna z zaleceniami państwowych instytutów zdrowia (NIH) w tej sprawie. NIH zalecają jak najwcześniejsze włączanie kobiet do prób klinicznych w celu zapewnienia im większego bezpieczeństwa. NDA International podaje, że 30 procent ich pacjentów stanowią kobiety i że nie zaobserwowano u nich żadnych negatywnych skutków przyjmowania ibogainy, zarówno podczas, jak i po kuracji. Biorąc to wszystko pod uwagę należy podkreślić, że Procedurę Lotsofa można stosować wyłącznie w warunkach szpitalnych lub klinicznych, gdzie pacjent ma zapewniony ciągły nadzór personelu medycznego oraz elektroniczne monitorowanie. W ramach trwającego nieprzerwanie międzynarodowego programu gromadzi się materiał mający umożliwić hipotetyczne określenie przyczyny śmierci wspomnianej Holenderki. Ponadto NDA International stara się nawiązać współpracę z rządem Szwajcarii w sprawie zgonu wyżej wymienionej Szwajcarki. LOGISTYKA LECZENIA IBOGAINĄ NDA International Inc. otrzymuje wiele próśb o informacje dotyczące leczenia z uzależnienia od narkotyków przy pomocy ibogainy. W chwili obecnej jedynymi krajami, w których prowadzi się takie leczenie za zgodą ministerstwa zdrowia, są państwa Ameryki Środkowej. Prowadzone tam kuracje są częścią szeroko zakrojonego programu badawczego. W związku z dużymi kosztami hospitalizacji oraz logistyki koniecznej do realizacji tego programu podstawowy koszt kuracji jednej osoby w trzyosobowej grupie może wynieść około 15 500 dolarów amerykańskich. Koszt kuracji indywidualnej jest znacznie wyższy. Koszt ten nie obejmuje badań wstępnych, przejazdu oraz koniecznego pobytu w Nowym Jorku w celu przeprowadzenia obserwacji, zarówno przed, jak i po kuracji.

Powojenny optymizm lat dwudziestych spowodował dalszy rozwój w wielu istniejących już dziedzinach, takich jak lotnictwo, samochody i radio. Z tego też okresu wywodzą się pionierskie badania naukowe dra Royala R. Rife’a. Pod koniec lat dwudziestych i na początku trzydziestych dr Rife dokonał przełomowych odkryć w dziedzinie optyki oraz elektronicznego leczenia chorób – odkryć, które pokrył kurz historii i które zatarły się w ludzkiej pamięci. Postać dra Royala Rife’a jest obecnie nie znana większości społeczeństwa, choć w swoich czasach był na ustach wielu ludzi, zarówno w kręgach naukowych, jak i reszty społeczeństwa. Artykuły poświęcone jego pracom ukazywały się w wielu naukowych periodykach, takich jak na przykład Science1 oraz Journal of The Franklin Institute2 .

Gazety wielkimi nagłówkami anonsowały jego odkrycia i w dowód uznania za swoje osiągnięcia z dziedziny medycyny, uhonorowano go obiadem wydanym na jego cześć przez środowisko lekarskie. Jedno z jego odkryć było jednak tak doniosłe i jednocześnie zakłócające istniejący w medycynie porządek, że doprowadziło do jego oczernienia i skutecznego wymazania jego nazwiska z annałów medycyny. Ku ogromnej irytacji medycznego establiszmentu, dr Rife skonstruował elektroniczny przyrząd wykorzystujący zjawisko rezonansu. Urządzenie to było w stanie wywoływać głębokie zmiany fizjologiczne oraz zwalczać różne choroby, zarówno chroniczne, jak i infekcyjne. Wszyscy wiemy doskonale, że komórki zbudowane są z wielu złożonych elementów.

Dr Rife odkrył, że kiedy komórka lub pewna jej część poddawana jest działaniu energii, z którą pozostaje w rezonansie, energia ta zostaje wchłonięta przez będącą w rezonansie strukturę komórki. Ta zaabsorbowana energia może być z kolei użyta do pobudzenia komórki lub wypromieniowana w postaci ciepła bądź wibracji danej struktury. Jak udowodniły późniejsze badania, rezonansowa energia może być wypromieniowana w postaci fal magnetycznych lub radiowych. To wypromieniowanie znane jest dziś pod nazwą jądrowego rezonansu magnetycznego i wykorzystywane jest w procesie noszącym nazwę Magnetic Resonance Imaging3 (MRI). Dr Rife odkrył, że jeśli energia rezonansowa będzie większa od tej, którą komórka może przyjąć, to komórka lub jej część, która jest w rezonansie, ulegnie strukturalnej deformacji, a czasami może to nawet doprowadzić do jej śmierci. Doniosłość odkrycia dra Rife’a jest oczywista. Złośliwe mikroorganizmy, komórki lub tkanki, można poddać rezonansowi w taki sposób, aby zniszczyć ich osłabiają- ce metabolizm oddziaływanie lub działania destrukcyjne. W rzeczywistości dr Rife odkrył częstotliwość rezonansową lub, jak to sam nazwał, „mortial oscillatory rate”4 (MOR) dla 55 głównych chorób bakteryjnych. Co więcej, dr Rife znalazł MOR raka. Odkrył, że komórki rakowe mogą być selektywnie oscylowane aż do ich destrukcji metodą całkowicie nieinwazyjną. Odkrył ponadto, że mała „cząstka” o rozmiarach porównywalnych z wirusem wydalana przez bakterie może być przyczyną raka i że można ja zniszczyć przy pomocy jego urządzenia. Urządzenie to testował w roku 1934 specjalny komitet lekarski z Uniwersytetu Południowej Kalifornii. Jego działaniu poddano 16 pacjentów ze zdiagnozowanym rakiem. Po 120 dniach wszyscy zostali uznani za wyleczonych. Stwierdzono, że jego przedłużone stosowanie pozwala wyleczyć ponad 90 procent pacjentów.

Po dokonaniu wielu istotnych ulepszeń swojego urządzenia dr Rife z rozczarowaniem patrzył, jak popada ono w zapomnienie. Złożyło się na to wiele powodów, które zostały dokładnie omówione w poświęconej drowi Rife’owi książce Barry’ego Lynesa The Cancer Cure That Worked!: Fifty Years of Suppression5 (Lekarstwo na raka, które działało! – 50 lat zapomnienia). Dość powiedzieć, że urządzenie dra Rife’a i sekret jego działania został stracony dla świata. Wielu ludzi próbowało je odtworzyć, ale z miernym skutkiem. Główny problem polega na zmuszeniu danego obiektu do absorbcji rezonansowej częstotliwości. Wielu ludzi doświadczyło na sobie oddziaływania fal dźwiękowych uderzających w nas podczas głośnego koncertu, co jest formą przekazu energii. Dr Rife wynalazł nową metodę łączenia rezonansowej fali z obiektem. Używał rury wypełnionej gazem, najczęściej jednym ze szlachetnych (argon, neon lub pewną ich kombinację). Rura ta była pobudzana do świecenia bardzo podobnie jak współczesne nam neony reklamowe, przy czym zamiast pobudzać gaz do świecenia, a właściwie przekształcać w pewną formę plazmy, przy pomocy wysokiego napięcia, dr Rife stosował do tego celu energię fal radiowych. W rezultacie następowała emanacja fali (ja nazywam ją „falą plazmatyczną”), której właściwością jest przyłączanie się do składników komórki i rezonowanie z nimi. Wygoda w stosowaniu urządzenia Rife’a polegała na tym, że nie trzeba go było łączyć z ciałem. Pacjent kładł się i przesuwano tuż nad nim wspomnianą rurę.

Poznanie sekretu dra Rife’a umyka naukowcom od ponad 60 lat. Proste podłączenie nadajnika radiowego do rury plazmowej wywołuje pewne fizjologiczne rezultaty u pacjenta, ale nie są to jednak te same fizjologiczne i komórkowe destrukcyjne oddziaływania, które są podstawą metody dra Rife’a. Próby powtórzenia efektów działania oryginalnej rury plazmowej poprzez przerabianie elektrycznych stymulatorów mięśni na przyrządy o charakterze terapeutycznym trwają od 45 lat. Zmodyfikowane stymulatory są zdolne do wytwarzania impulsów elektrycznych o częstotliwościach dochodzących do 40 000 Hz. Te nazywane przez producentów imieniem „Rife’a” urządzenia mają pewne dodatnie działanie i wielu pacjentów odnosi korzyści z ich stosowania. Mają one jednak jedną zasadniczą wadę. Jak wiadomo elektryczność przemieszcza się wzdłuż linii najmniejszego oporu i z tego powodu łatwo jest pominąć jakiś wymagający leczenia region ze względu na lokalne opory tkanek i drogi przewodzenia prądu w ciele. Producenci starają się wyeliminować tę wadę poprzez zmianę wyjściowej fali. Te same techniki manipulacji częstotliwościami elektrycznymi są stosowane obecnie w nowoczesnych aparatach typu TENS (Transcutaneous Electronic Nerve Stimulation – Transskórna Elektroniczna Stymulacja Nerwu) oraz innych elektrycznych stymulatorach stosowanych w medycynie. Nowoczesna aparatura medyczna ma zazwyczaj, wprowadzone przez odpowiednie agencje rządowe, ograniczenie wyjściowej częstotliwości do maksimum 200 Hz. REZULTATY DZIAŁANIA PRZYRZĄDU RIFE’A-BARE’A We wrześniu 1995 roku status plazmowej rury Rife’a uległ zasadniczej zmianie. To właśnie wtedy udało mi się skonstruować urządzenie, które mimo iż nie było dokładną repliką przyrządu Rife’a, dawało podobne rezultaty, a w niektórych przypadkach nawet dużo większe. I tak na przykład urządzenie dra Rife’a można było stosować w danym momencie tylko do jednej osoby, podczas gdy moje można używać do leczenia wszystkich pacjentów przebywających w danym pomieszczeniu.

W Australii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych są grupy dochodzące do 50 osób, których członkowie spotykają się kilka razy w ciągu tygodnia i są wystawiani jednocześnie na działanie mojego urządzenia. Kanadyjska „grupa woluntariuszy” – jak siebie nazywają jej członkowie – składa się z ponad 400 osób, które uczęszczały na sesje i zostały poddane kuracji o łącznym czasie jej trwania przekraczającym 7 godzin. Od wolontariuszy wymaga się, aby odnotowywali swoje pierwotne samopoczucie oraz dolegliwości, a następnie efekty leczenia. W ten sposób uzyskuje się obszerną bazę danych dokumentującą wyniki, tryb kuracji i różnorodne efekty będące wynikiem oddziaływania mojego, wciąż czekającego na przyznanie patentu, urządzenia. U pacjentów cierpiących na włókniaka mięśniowego, postępujący gościec stawowy, zapalenie kości i stawów, chorobę Lyme’a oraz kandydozę wystąpiła w wyniku leczenia znaczna poprawa. Dobre wyniki daje leczenie wszelkiego rodzaju chronicznych infekcji, łącznie z wirusopochodnymi. Zakażenia wirusem opryszczki, przeziębienia i grypy likwidowane są w czasie nie przekraczającym 48 godzin od momentu poddania chorego działaniu urządzenia. Są również doniesienia mówiące, że w wyniku działania urządzenia ulega destrukcji pleśń na ścianach łazienki oraz że łatwo psująca się żywność nie pleśnieje, a jedynie czerstwieje. Tego rodzaju skutki nie są rezultatem bezpośredniego wystawiania na oddziaływanie urządzenia. Wystarczy jedynie, że fala przechodzi przez metalową obudowę lodó- wki. Urządzenie niszczy również karaluchy, mrówki i inne niepożądane insekty. Nagrane kamerą wideo testy laboratoryjne dowodzą szczególnej skuteczności urządzenia przeciwko pospolitym pierwotniakom wodnym, które powoduje ich pękanie i dezintegrację. W tym miejscu nasuwa się pytanie, jak to urządzenia będzie działało na pierwotniaki wywołujące choroby, na przykład malarię. Użytkownicy urządzenia donoszą o rozszerzaniu się skórnych naczyń krwionośnych, co przynosi znaczne korzyści: znikają narośla, skóra pogrubia się i uzyskuje młodzieńczy wygląd, następuje wzmocnienie, a nawet odrastanie włosów na głowie, poprawia się również pamięć i czujność osób starszych. Pewne częstotliwości mogą służyć do uspokajania i usypiania ludzi, a jeszcze inne do powstrzymywania ataków, jeśli takowe występują. Użytkownicy donoszą również, że odpowiednio dobrane częstotliwości znacznie łagodzą ból i rozluźniają mięśnie.

Najważniejsze są jednak doniesienia mówiące, że urzą- dzenie to rezonuje z komórkami rakowymi ciała (oraz mięśniaka) i niszczy je. Działanie to jest tak wydajne, że jednym z głównych problemów jest ustalenie poziomu oddziaływania, które człowiek jest zdolny znieść. Pozostałości zniszczonych komórek powstające w trakcie niszczenia guzów trafiają w pierwszym rzędzie do krwi. Najlepszym sposobem wczesnego określenia, czy urządzenie działa właściwie, jest zatem zbadanie nie zabarwionej kropli krwi. Te resztki zniszczonych tkanek mogą stanowić problem powodując okresowe niedomaganie wątroby i nerek. Jeśli ktoś poddał się wcześniej chirurgicznemu usunięciu węzłów chłonnych (limfatycznych), to największym problemem staje się powstawanie obrzęków – chodzi tu o to, że płyny nie są właściwie odprowadzane z tkanek, ponieważ resztki zniszczonych tkanek tworzą zatory w naczyniach limfatycznych. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że rezultaty działania tego urządzenia nie polegają wyłącznie na rezonansowym niszczeniu szkodliwych komórek, ale również na fizjologicznym pobudzeniu, zwłaszcza systemu immunologicznego. Przy pewnych częstotliwościach następuje pobudzenie białych ciałek krwi do stanu nadczynności, co można zaobserwować mikroskopowo. Ustalono, że w przypadku niektórych chorób, w szczególności raka, stan białych ciałek odbiega od normy – giną w czasie pierwszych kilku tygodni kuracji. Na ich miejsce zostają jednak wytworzone nowe białe ciałka i w ostatecznym wyniku u pacjenta obserwuje się ich wyższy od normalnego poziom, często wynoszący od 12 000 do 14 000 (normalnie 5 000-10 000). Następuje również spadek liczby czerwonych krwinek do dolnych granic normalnego poziomu, jak gdyby ciało zmieniło priorytety, rezygnując częściowo z wytwarzania czerwonych krwinek na rzecz wzrostu produkcji białych, które mają za zadanie zwalczenie choroby.

Oznacza to, że jeśli jakiś organizm nie jest zdolny do reagowania na fizjologiczną stymulację, jego reakcja na leczenie przy pomocy tego urządzenia będzie również bardzo słaba. Jeśli na przykład czyjś organizm został spustoszony przez raka i zostało zaatakowanych wiele organów lub jeśli organizm nie wrócił jeszcze do normy po niedawnym stosowaniu chemioterapii i naświetleń, wyniki leczenia przy pomocy tego urządzenia będą stosunkowo słabe. Podkreślam z całą stanowczością, że nie leczę ludzi przy pomocy mojego urządzenia – to inni ludzie budują je i poddają się jego działaniu. Urządzenie należy traktować jako eksperymentalne, bowiem jegowłaściwe zastosowanie nie zostałojeszcze w pełni ustalone i ci, którzy je stosują, czynią to na własne ryzyko. Urządzenie to nie jest panaceum na wszelkie przypadłości. Stosownie go ma swoje ograniczenia. Podobnie jak we wszystkich metodach leczenia występuje tu pewien procent ludzi, u których leczenie daje pozytywny skutek, ale są i tacy, u których takiego efektu brak. Nie ma metody skutecznej w stu procentach, niemniej stosowanie tego urządzenia przynosi bardziej niż zadowalające rezultaty. Mam świadomość, że doniesienia o sukcesach wydają się zbyt niewiarygodne, aby były prawdziwe, tym niemniej są one prawdziwe i pochodzą z doświadczeń z ponad tysiącem jego egzemplarzy, które są obecnie używane.

JAK DZIAŁA URZĄDZENIE RIFE’A-BARE’A Urządzenie Rife’a-Bare’a można zbudować w oparciu o schemat zamieszczony w mojej książce6 używając do tego dostępnych w każdym domu części. Codziennie powstają nowe egzemplarze tego urządzenia. Moje urządzenie to przede wszystkim nadajnik i jednocześnie odbiornik radiowy, który można zaliczyć do urzą- dzeń typu CB7 , zmodyfikowany w taki sposób, aby wytwarzał pulsującą falę o szerokim paśmie charakteryzującą się modulacją amplitudy (AM8 ). (Przepraszam za ten nadmiar technicznych pojęć!) Pulsacja ma zmienną długość, która waha się od 50 mikrosekund do około 6 milisekund. W wyniku stosowania fali o modulowanej amplitudzie, a nie częstotliwości (FM9 ), tworzą się wstęgi boczne, to znaczy oddzielne sygnały radiowe, które są nadawane na różnych częstotliwościach radiowych. W celu wygenerowania wielu wstęg bocznych, a więc dosyć szerokiego pasma, do radia CB wprowadzana jest prostokątna fala o częstotliwości fonicznej. Szerokość pasma można odnieść do przedziału na radiowej skali, w którym słychać sygnał radiowy. W naszym przypadku znaczna część pasma znajduje się w użyciu, jednak przy właściwym wykonaniu urządzenia mieści się ono w granicach określonych przez US Federal Communication Commission10, znanych powszechnie jako „przemysłowa, naukowa, medyczna długość fali”. Fala z radia CB jest wprowadzana do liniowego amplifikatora, który wzmacnia ją (łącznie z wstęgami bocznymi) od 15 do 20 razy, a następnie przesyła do wyjściowego antenowego tunera, który dopasowuje energię radiową do wypeł- nionej szlachetnym gazem szklanej rury. Energia radiowa zostaje zamieniona wewnątrz rury na inny rodzaj energii, którą z braku lepszego terminu ochrzciłem „falą plazmatyczną”. Proces konwersji energii fali radiowej jest bardzo ważny, jako że eliminuje on 98 procent nadmiaru mocy tej fali pochodzącej ze wzmacniacza.

Oznacza to, że jest tam tylko lokalne pole RF11, bardzo blisko urządzenia, którego natężenie bardzo szybko spada do poziomu nie mającego znaczenia w świetle odległości występujących podczas leczenia. Energia fali radiowej nie jest tą, która wykonuje właś- ciwą pracę, chociaż panuje pogląd, że ma ona w tym swój udział. Główną pracę wykonuje fala plazmatyczna generowana przez rurę. Energia fali radiowej, która pozostaje po absorpcji przez plazmę, jest zbyt mała, aby mogła wytworzyć jakąkolwiek diatermię, to znaczy podgrzanie z odległości, z której prowadzone jest leczenie. Energia wyjściowa z urządzenia Rife’a-Bare’a składa się z wielu ważnych elementów. Pierwszy z nich to energia pochodząca z plazmowej rury lub inaczej energia fali plazmowej. Energia ta jest w stanie przenikać przez zbrojone ołowiem ściany i nie stanowią dla niej przeszkody zarówno klatki Faradaya, jak i stalowe pojemniki. Potrafi ona na przykład zapobiec pleśnieniu owoców w mojej lodówce i to przy uruchamianiu urządzenia „w zakresie częstotliwości pleśniowej” co kilka dni.

Inna fala, której źródłem jest również rura, zależy bezpośrednio od rodzaju gazu, mocy przyłożonej do rury, modulowanej częstotliwości fonicznej i ciśnienia gazu w rurze. Jest to fala świetlna, która zmienia się w zależności od wszystkich wymienionych czynników. Zaobserwowano, że kolor jasnofioletowy uzyskiwany przy mieszance gazu składającego się w 80 procentach z argonu i 20 z neonu lub przy pewnych ciśnieniach czystego argonu daje najbardziej korzystny ogólny fizjologiczny skutek. Kolor ten okazuje się być również najbardziej destrukcyjny w stosunku do komórek rakowych. Należy uświadomić sobie, że fala świetlna w pewnym stopniu moduluje energię pochodzącą z rury lub jest jej nośnikiem w ten sam sposób, w jaki światło lasera jest nośnikiem energii. W odległości kilku cali od rury znajduje się pole elektrostatyczne, którego zmierzone natężenie wynosiło 25 000 V na metr.W razie potrzeby można je wzmocnić do poziomu, w którym wytwarza ono ozon, jednak takiej potrzeby nie ma. Pole elektrostatyczne jest ważne do pobudzenia rury do świecenia i utrzymania plazmy. Ostatnio wykonano kilka eksperymentów z różnymi gazami i ciśnieniami wewnątrz rury plazmowej i ustalono wartości optymalne dla różnych gazów i ich mieszanek. Większość posiadaczy urządzenia mojej konstrukcji używa rur ze szkła ołowiowego. Ołów działa jako przewodnik umożliwiając rurze lepsze świecenie, zwłaszcza przy wyż- szych ciśnieniach gazu. Zapotrzebowanie na te rury jest tak duże, że producenci, aby zaspokoić różne potrzeby, wykonują je obecnie nie tylko ze szkła ołowiowego, a także z Pyrexu12 i szkła kwarcowego. EFEKTY ELEKTROPORYZACJI W początkowej części tego artykułu wspomniałem, że moje urządzenie generuje bardzo szybki impuls radiowy. Impuls ten jest bardzo istotny, ponieważ jest on w stanie wywołać w pewnych komórkach i mikroorganizmach efekt zwany „elektroporyzacją”. Efekt ten jest widoczny na nagraniu wideo wykonanym w powiększeniu mikroskopowym podczas doświadczeń z pierwotniakami. Elektroporyzacji ulegają wszystkie komórki, mikroorganizmy i wirusy.

Kiedy komórka zostaje poddana działaniu elektrycznego impulsu lub impulsu świetlnego (podobnego do tego, jaki daje lampa błyskowa) o odpowiedniej mocy i czasie trwania, w jej zewnętrznej ściance tworzą się pory. Impulsy wytwarzane przez moje urządzenie mają zazwyczaj długość rzędu mikro- lub milisekund, zaś konieczna różnica potencjałów na ściance komórki wynosi od 0,5 do 1,5 V. W warunkach laboratoryjnych do wywołania elektroporyzacji stosuje się napięcie rzędu kilku tysięcy wolt. W tym przypadku elektroporyzacja następuje natychmiast po poddaniu komórki działaniu takiego impulsu. Jak się jednak okazało, stosując pulsującą falę radiową oddziałującą na gazową plazmę przy pomocy modulowanej częstotliwości rezonansowej, napięcie konieczne do wywołania elektroporyzacji nie wymaga stosowania silnych pól elektrycznych. Elektroporyzacja wywoływana przez falę wychodzącą z mojego urządzenia przebiega dosyć wolno. Elektroporyzację można zainicjować przy pomocy oddziaływań trwających zaledwie kilka minut, może ona także wystąpić dopiero po oddziaływaniach trwających aż 40 minut. Prędkość zachodzenia procesu elektroporyzacji zależy od kilku czynników: rodzaju organizmu, przyłożonej mocy oraz rodzaju gazu w rurze plazmowej. Powstające w tym procesie pory mogą mieć charakter zarówno nieodwracalny, jak i odwracalny.

Przy odpowiedniej intensywności i odpowiednio długim czasie oddziaływania wytworzone pory są nieodwracalne (nie zasklepią się), w wyniku czego zaburzona zostaje osmotyczna równowaga komórki, która w następstwie tego zamiera lub w niektórych przypadkach eksploduje. Elektroporyzacja wywoływana wysokim napięciem ma obecnie zastosowanie w eksperymentach z transferem genów, wprowadzaniem związków chemicznych do komórki oraz w przemyśle spożywczym do przedłużania okresu trwałości łatwo psujących się produktów żywnościowych. Zazwyczaj pory są bardzo małe, rzędu nanometra (bilionowa część metra), i można je dostrzec jedynie pod mikroskopem elektronowym. Mam film nagrany kamerą wideo z obrazem z mikroskopu, na którym widać olbrzymie pory wielkości mikrona otwierające się w ściance pierwotniaka pod wpływem działania mojego urządzenia. STRUKTURALNE EFEKTY REZONANSU Kolejną cechą mojego urządzenia jest stosowanie modulowanych częstotliwości fonicznych w celu uzyskania strukturalnych efektów rezonansowych. Komórki potrafią demodulować częstotliwość foniczną. Innymi słowy, potrafią one rozdzielić falę foniczną tak, że częstotliwość foniczna zostaje wyrażona wewnątrz komórki i dzieje się to podobnie do procesu, jaki zachodzi w radiu, które oddziela część foniczną fali noś- nej i przetwarza ją na muzykę. Jeśli częstotliwość foniczna jest rezonansowa, komórka lub tkanka jest oscylowana przez falę. Wielu ludzi posiada wewnątrz swojego ciała demodulatory, na przykład amalgamat wypełniający ubytki w zę- bach. Są doniesienia mówiące, że plomby wykonane z amalgamatu obluzowują się i pękają z powodu demodulacji częstotliwości fonicznych.

Na szczęście, przypadki takie należą do rzadkości i nie wiadomo, które częstotliwości są tego przyczyną. Obecnie uważa się, że urządzenie mojej konstrukcji może wytwarzać selektywne efekty NMR (jądrowy rezonans magnetyczny). NMR odgrywa zasadniczą rolę przy wykorzystywaniu MRI (wizualizacja metodą rezonansu magnetycznego). Efekt NMR występuje w statycznym polu magnetycznym, które jest zazwyczaj bardzo silne. Wytworzenie efektu NMR wymaga również użycia fal radiowych, często pulsacyjnych, o wysokiej częstotliwości. W celu uzyskania obrazu przyrząd wytwarzający MRI najczęściej wykorzystuje stałe pole magnetyczne zmieniając jedynie częstotliwość fali radiowej. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę magnetyczne pole Ziemi lub potraktujemy moje urządzenie jako pole statyczne, wówczas zgodnie z równaniami definiującymi efekt NMR okaże się, że może on wystąpić przy częstotliwościach fonicznych a nie radiowych. U ludzi poddanych działaniu mojego urządzenia wykryto anomalne pola magnetyczne o natężeniu mierzonym w gausach. Ziemskie pole magnetyczne ma około 0,5 gausa, natomiast pole wygenerowane w ciele może być wielokrotnie silniejsze od ziemskiego. Pola te generowane są powoli i rosną do wartości maksymalnej przez wiele sekund, po czym stabilizują się. Nie należy się więc dziwić odkryciu, że te same częstotliwości foniczne mogą dawać odmienne odczyty u różnych ludzi. Chodzi o to, że jeśli w ciele znajduje się coś, z czym rezonuje energia, to czymkolwiek by to nie było, będzie to absorbować energię i wytwarzać pole. Trwają eksperymenty z wykorzystaniem tego zjawiska do celów diagnostycznych. Jeśli urządzenie zostaje wyłączone, odczyt miernika pola magnetycznego spada do poziomu odpowiadającego natę- żeniu pola magnetycznego otoczenia. Uważa się, że to nietypowe pole magnetyczne generowane jest przez efekt NMR znany jako „faza relaksacyjna”. Oznacza to, że protony w pewnych molekułach ciała pobudzane są do stanu wysokoenergetycznego przez zmodulowane częstotliwościami fonicznymi pulsujące fale radiowe, a następnie w czasie fazy „spoczynkowej” między poszczególnymi pulsacjami wracają do stanu „relaksacji” oddając zmagazynowaną energię w postaci pola magnetycznego.

Przy pomocy efektów NMR można doprowadzić do selektywnego rezonansu związków chemicznych, molekuł, i atomów. Jest to obszar przyszłych badań i obecnie rodzi on więcej pytań, niż udziela odpowiedzi. Ostatnio odkryto, że powolna pulsacja fal radiowych może powodować inne, być może nawet silniejsze, efekty. Długość cyklu pulsacji fonicznej wynosi zazwyczaj od 0,3 do 0,8 sekundy i między poszczególne pulsacje wprowadzona zostaje nośna fala radiowa. Wydaje się, że niewyłączanie fali nośnej powoduje powstawanie efektu łączenia, zaś „szok” dodanej modulacji fonicznej generuje poprawiony efekt – być może przez coś, co nazywa się „przeciwsiłą elektromotoryczną”, która powstaje w przewodnikach w chwili ich gwałtownego rozładowania. Za każdym razem, gdy bramka zostaje włączona i wyłączona, na wyjściu urządzenia pojawia się ciąg pulsów. Obszar ten jest obecnie badany pod kątem ewentualnych zastosowań, jakie mogą z tego wyniknąć. Jest oczywiste, że urządzenie Rife’a-Bare’a ma ogromne zastosowanie w wielu dziedzinach, zarówno praktyczne, jak i naukowe, lecz jak już podkreślałem, nie jest ono wierną kopią urządzenia Rife’a. Czym ono było, pozostaje tajemnicą od sześćdziesię- ciu lat. Obecnie jego sekret jest już zasadniczo poznany i zostanie omówiony w części drugiej tego artykułu.   dokończenie w następnym numerze O autorze: James E. Bare jest doktorem chiropraktyki (kręgarstwa) i od 20 lat prowadzi praktykę w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk w USA. Od najmłodszych lat pasjonowała go elektronika i kiedy w roku 1994 przeczytał książkę Barry’ego Lynesa o drze Rife’ie, z miejsca przystąpił do pracy nad prototypem jego urządzenia. W połowie roku 1995 zbudowany przez niego prototyp generatora Rife’a-Bare’a rozpoczął działanie przynosząc ludziom ulgę w przypadkach bólu mięśni. Pod koniec roku 1995 wzbogacił swoje urządzenie o modulowaną pulsację i od tej chwili zaczęło ono dawać niezwykłe wyniki lecznicze, jednak on sam nie stosuje go w swojej praktyce medycznej. Pracuje średnio 100 godzin w tygodniu, przy czym sprawy związane z jego urządzeniem pochłaniają trzy czwarte tego czasu. Twierdzi, że tak intensywną pracę umożliwia mu witalizujące oddziaływanie jego urządzenia.

Witam Was na moim blogu. To dopiero skromne początki ale już niedługo będzie on tętnił życiem. Zapraszam Was do czytania moich wpisów i komentowania ich.
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.