Powojenny optymizm lat dwudziestych spowodował dalszy rozwój w wielu istniejących już dziedzinach, takich jak lotnictwo, samochody i radio. Z tego też okresu wywodzą się pionierskie badania naukowe dra Royala R. Rife’a. Pod koniec lat dwudziestych i na początku trzydziestych dr Rife dokonał przełomowych odkryć w dziedzinie optyki oraz elektronicznego leczenia chorób – odkryć, które pokrył kurz historii i które zatarły się w ludzkiej pamięci. Postać dra Royala Rife’a jest obecnie nie znana większości społeczeństwa, choć w swoich czasach był na ustach wielu ludzi, zarówno w kręgach naukowych, jak i reszty społeczeństwa. Artykuły poświęcone jego pracom ukazywały się w wielu naukowych periodykach, takich jak na przykład Science1 oraz Journal of The Franklin Institute2 .

Gazety wielkimi nagłówkami anonsowały jego odkrycia i w dowód uznania za swoje osiągnięcia z dziedziny medycyny, uhonorowano go obiadem wydanym na jego cześć przez środowisko lekarskie. Jedno z jego odkryć było jednak tak doniosłe i jednocześnie zakłócające istniejący w medycynie porządek, że doprowadziło do jego oczernienia i skutecznego wymazania jego nazwiska z annałów medycyny. Ku ogromnej irytacji medycznego establiszmentu, dr Rife skonstruował elektroniczny przyrząd wykorzystujący zjawisko rezonansu. Urządzenie to było w stanie wywoływać głębokie zmiany fizjologiczne oraz zwalczać różne choroby, zarówno chroniczne, jak i infekcyjne. Wszyscy wiemy doskonale, że komórki zbudowane są z wielu złożonych elementów.

Dr Rife odkrył, że kiedy komórka lub pewna jej część poddawana jest działaniu energii, z którą pozostaje w rezonansie, energia ta zostaje wchłonięta przez będącą w rezonansie strukturę komórki. Ta zaabsorbowana energia może być z kolei użyta do pobudzenia komórki lub wypromieniowana w postaci ciepła bądź wibracji danej struktury. Jak udowodniły późniejsze badania, rezonansowa energia może być wypromieniowana w postaci fal magnetycznych lub radiowych. To wypromieniowanie znane jest dziś pod nazwą jądrowego rezonansu magnetycznego i wykorzystywane jest w procesie noszącym nazwę Magnetic Resonance Imaging3 (MRI). Dr Rife odkrył, że jeśli energia rezonansowa będzie większa od tej, którą komórka może przyjąć, to komórka lub jej część, która jest w rezonansie, ulegnie strukturalnej deformacji, a czasami może to nawet doprowadzić do jej śmierci. Doniosłość odkrycia dra Rife’a jest oczywista. Złośliwe mikroorganizmy, komórki lub tkanki, można poddać rezonansowi w taki sposób, aby zniszczyć ich osłabiają- ce metabolizm oddziaływanie lub działania destrukcyjne. W rzeczywistości dr Rife odkrył częstotliwość rezonansową lub, jak to sam nazwał, „mortial oscillatory rate”4 (MOR) dla 55 głównych chorób bakteryjnych. Co więcej, dr Rife znalazł MOR raka. Odkrył, że komórki rakowe mogą być selektywnie oscylowane aż do ich destrukcji metodą całkowicie nieinwazyjną. Odkrył ponadto, że mała „cząstka” o rozmiarach porównywalnych z wirusem wydalana przez bakterie może być przyczyną raka i że można ja zniszczyć przy pomocy jego urządzenia. Urządzenie to testował w roku 1934 specjalny komitet lekarski z Uniwersytetu Południowej Kalifornii. Jego działaniu poddano 16 pacjentów ze zdiagnozowanym rakiem. Po 120 dniach wszyscy zostali uznani za wyleczonych. Stwierdzono, że jego przedłużone stosowanie pozwala wyleczyć ponad 90 procent pacjentów.

Po dokonaniu wielu istotnych ulepszeń swojego urządzenia dr Rife z rozczarowaniem patrzył, jak popada ono w zapomnienie. Złożyło się na to wiele powodów, które zostały dokładnie omówione w poświęconej drowi Rife’owi książce Barry’ego Lynesa The Cancer Cure That Worked!: Fifty Years of Suppression5 (Lekarstwo na raka, które działało! – 50 lat zapomnienia). Dość powiedzieć, że urządzenie dra Rife’a i sekret jego działania został stracony dla świata. Wielu ludzi próbowało je odtworzyć, ale z miernym skutkiem. Główny problem polega na zmuszeniu danego obiektu do absorbcji rezonansowej częstotliwości. Wielu ludzi doświadczyło na sobie oddziaływania fal dźwiękowych uderzających w nas podczas głośnego koncertu, co jest formą przekazu energii. Dr Rife wynalazł nową metodę łączenia rezonansowej fali z obiektem. Używał rury wypełnionej gazem, najczęściej jednym ze szlachetnych (argon, neon lub pewną ich kombinację). Rura ta była pobudzana do świecenia bardzo podobnie jak współczesne nam neony reklamowe, przy czym zamiast pobudzać gaz do świecenia, a właściwie przekształcać w pewną formę plazmy, przy pomocy wysokiego napięcia, dr Rife stosował do tego celu energię fal radiowych. W rezultacie następowała emanacja fali (ja nazywam ją „falą plazmatyczną”), której właściwością jest przyłączanie się do składników komórki i rezonowanie z nimi. Wygoda w stosowaniu urządzenia Rife’a polegała na tym, że nie trzeba go było łączyć z ciałem. Pacjent kładł się i przesuwano tuż nad nim wspomnianą rurę.

Poznanie sekretu dra Rife’a umyka naukowcom od ponad 60 lat. Proste podłączenie nadajnika radiowego do rury plazmowej wywołuje pewne fizjologiczne rezultaty u pacjenta, ale nie są to jednak te same fizjologiczne i komórkowe destrukcyjne oddziaływania, które są podstawą metody dra Rife’a. Próby powtórzenia efektów działania oryginalnej rury plazmowej poprzez przerabianie elektrycznych stymulatorów mięśni na przyrządy o charakterze terapeutycznym trwają od 45 lat. Zmodyfikowane stymulatory są zdolne do wytwarzania impulsów elektrycznych o częstotliwościach dochodzących do 40 000 Hz. Te nazywane przez producentów imieniem „Rife’a” urządzenia mają pewne dodatnie działanie i wielu pacjentów odnosi korzyści z ich stosowania. Mają one jednak jedną zasadniczą wadę. Jak wiadomo elektryczność przemieszcza się wzdłuż linii najmniejszego oporu i z tego powodu łatwo jest pominąć jakiś wymagający leczenia region ze względu na lokalne opory tkanek i drogi przewodzenia prądu w ciele. Producenci starają się wyeliminować tę wadę poprzez zmianę wyjściowej fali. Te same techniki manipulacji częstotliwościami elektrycznymi są stosowane obecnie w nowoczesnych aparatach typu TENS (Transcutaneous Electronic Nerve Stimulation – Transskórna Elektroniczna Stymulacja Nerwu) oraz innych elektrycznych stymulatorach stosowanych w medycynie. Nowoczesna aparatura medyczna ma zazwyczaj, wprowadzone przez odpowiednie agencje rządowe, ograniczenie wyjściowej częstotliwości do maksimum 200 Hz. REZULTATY DZIAŁANIA PRZYRZĄDU RIFE’A-BARE’A We wrześniu 1995 roku status plazmowej rury Rife’a uległ zasadniczej zmianie. To właśnie wtedy udało mi się skonstruować urządzenie, które mimo iż nie było dokładną repliką przyrządu Rife’a, dawało podobne rezultaty, a w niektórych przypadkach nawet dużo większe. I tak na przykład urządzenie dra Rife’a można było stosować w danym momencie tylko do jednej osoby, podczas gdy moje można używać do leczenia wszystkich pacjentów przebywających w danym pomieszczeniu.

W Australii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych są grupy dochodzące do 50 osób, których członkowie spotykają się kilka razy w ciągu tygodnia i są wystawiani jednocześnie na działanie mojego urządzenia. Kanadyjska „grupa woluntariuszy” – jak siebie nazywają jej członkowie – składa się z ponad 400 osób, które uczęszczały na sesje i zostały poddane kuracji o łącznym czasie jej trwania przekraczającym 7 godzin. Od wolontariuszy wymaga się, aby odnotowywali swoje pierwotne samopoczucie oraz dolegliwości, a następnie efekty leczenia. W ten sposób uzyskuje się obszerną bazę danych dokumentującą wyniki, tryb kuracji i różnorodne efekty będące wynikiem oddziaływania mojego, wciąż czekającego na przyznanie patentu, urządzenia. U pacjentów cierpiących na włókniaka mięśniowego, postępujący gościec stawowy, zapalenie kości i stawów, chorobę Lyme’a oraz kandydozę wystąpiła w wyniku leczenia znaczna poprawa. Dobre wyniki daje leczenie wszelkiego rodzaju chronicznych infekcji, łącznie z wirusopochodnymi. Zakażenia wirusem opryszczki, przeziębienia i grypy likwidowane są w czasie nie przekraczającym 48 godzin od momentu poddania chorego działaniu urządzenia. Są również doniesienia mówiące, że w wyniku działania urządzenia ulega destrukcji pleśń na ścianach łazienki oraz że łatwo psująca się żywność nie pleśnieje, a jedynie czerstwieje. Tego rodzaju skutki nie są rezultatem bezpośredniego wystawiania na oddziaływanie urządzenia. Wystarczy jedynie, że fala przechodzi przez metalową obudowę lodó- wki. Urządzenie niszczy również karaluchy, mrówki i inne niepożądane insekty. Nagrane kamerą wideo testy laboratoryjne dowodzą szczególnej skuteczności urządzenia przeciwko pospolitym pierwotniakom wodnym, które powoduje ich pękanie i dezintegrację. W tym miejscu nasuwa się pytanie, jak to urządzenia będzie działało na pierwotniaki wywołujące choroby, na przykład malarię. Użytkownicy urządzenia donoszą o rozszerzaniu się skórnych naczyń krwionośnych, co przynosi znaczne korzyści: znikają narośla, skóra pogrubia się i uzyskuje młodzieńczy wygląd, następuje wzmocnienie, a nawet odrastanie włosów na głowie, poprawia się również pamięć i czujność osób starszych. Pewne częstotliwości mogą służyć do uspokajania i usypiania ludzi, a jeszcze inne do powstrzymywania ataków, jeśli takowe występują. Użytkownicy donoszą również, że odpowiednio dobrane częstotliwości znacznie łagodzą ból i rozluźniają mięśnie.

Najważniejsze są jednak doniesienia mówiące, że urzą- dzenie to rezonuje z komórkami rakowymi ciała (oraz mięśniaka) i niszczy je. Działanie to jest tak wydajne, że jednym z głównych problemów jest ustalenie poziomu oddziaływania, które człowiek jest zdolny znieść. Pozostałości zniszczonych komórek powstające w trakcie niszczenia guzów trafiają w pierwszym rzędzie do krwi. Najlepszym sposobem wczesnego określenia, czy urządzenie działa właściwie, jest zatem zbadanie nie zabarwionej kropli krwi. Te resztki zniszczonych tkanek mogą stanowić problem powodując okresowe niedomaganie wątroby i nerek. Jeśli ktoś poddał się wcześniej chirurgicznemu usunięciu węzłów chłonnych (limfatycznych), to największym problemem staje się powstawanie obrzęków – chodzi tu o to, że płyny nie są właściwie odprowadzane z tkanek, ponieważ resztki zniszczonych tkanek tworzą zatory w naczyniach limfatycznych. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że rezultaty działania tego urządzenia nie polegają wyłącznie na rezonansowym niszczeniu szkodliwych komórek, ale również na fizjologicznym pobudzeniu, zwłaszcza systemu immunologicznego. Przy pewnych częstotliwościach następuje pobudzenie białych ciałek krwi do stanu nadczynności, co można zaobserwować mikroskopowo. Ustalono, że w przypadku niektórych chorób, w szczególności raka, stan białych ciałek odbiega od normy – giną w czasie pierwszych kilku tygodni kuracji. Na ich miejsce zostają jednak wytworzone nowe białe ciałka i w ostatecznym wyniku u pacjenta obserwuje się ich wyższy od normalnego poziom, często wynoszący od 12 000 do 14 000 (normalnie 5 000-10 000). Następuje również spadek liczby czerwonych krwinek do dolnych granic normalnego poziomu, jak gdyby ciało zmieniło priorytety, rezygnując częściowo z wytwarzania czerwonych krwinek na rzecz wzrostu produkcji białych, które mają za zadanie zwalczenie choroby.

Oznacza to, że jeśli jakiś organizm nie jest zdolny do reagowania na fizjologiczną stymulację, jego reakcja na leczenie przy pomocy tego urządzenia będzie również bardzo słaba. Jeśli na przykład czyjś organizm został spustoszony przez raka i zostało zaatakowanych wiele organów lub jeśli organizm nie wrócił jeszcze do normy po niedawnym stosowaniu chemioterapii i naświetleń, wyniki leczenia przy pomocy tego urządzenia będą stosunkowo słabe. Podkreślam z całą stanowczością, że nie leczę ludzi przy pomocy mojego urządzenia – to inni ludzie budują je i poddają się jego działaniu. Urządzenie należy traktować jako eksperymentalne, bowiem jegowłaściwe zastosowanie nie zostałojeszcze w pełni ustalone i ci, którzy je stosują, czynią to na własne ryzyko. Urządzenie to nie jest panaceum na wszelkie przypadłości. Stosownie go ma swoje ograniczenia. Podobnie jak we wszystkich metodach leczenia występuje tu pewien procent ludzi, u których leczenie daje pozytywny skutek, ale są i tacy, u których takiego efektu brak. Nie ma metody skutecznej w stu procentach, niemniej stosowanie tego urządzenia przynosi bardziej niż zadowalające rezultaty. Mam świadomość, że doniesienia o sukcesach wydają się zbyt niewiarygodne, aby były prawdziwe, tym niemniej są one prawdziwe i pochodzą z doświadczeń z ponad tysiącem jego egzemplarzy, które są obecnie używane.

JAK DZIAŁA URZĄDZENIE RIFE’A-BARE’A Urządzenie Rife’a-Bare’a można zbudować w oparciu o schemat zamieszczony w mojej książce6 używając do tego dostępnych w każdym domu części. Codziennie powstają nowe egzemplarze tego urządzenia. Moje urządzenie to przede wszystkim nadajnik i jednocześnie odbiornik radiowy, który można zaliczyć do urzą- dzeń typu CB7 , zmodyfikowany w taki sposób, aby wytwarzał pulsującą falę o szerokim paśmie charakteryzującą się modulacją amplitudy (AM8 ). (Przepraszam za ten nadmiar technicznych pojęć!) Pulsacja ma zmienną długość, która waha się od 50 mikrosekund do około 6 milisekund. W wyniku stosowania fali o modulowanej amplitudzie, a nie częstotliwości (FM9 ), tworzą się wstęgi boczne, to znaczy oddzielne sygnały radiowe, które są nadawane na różnych częstotliwościach radiowych. W celu wygenerowania wielu wstęg bocznych, a więc dosyć szerokiego pasma, do radia CB wprowadzana jest prostokątna fala o częstotliwości fonicznej. Szerokość pasma można odnieść do przedziału na radiowej skali, w którym słychać sygnał radiowy. W naszym przypadku znaczna część pasma znajduje się w użyciu, jednak przy właściwym wykonaniu urządzenia mieści się ono w granicach określonych przez US Federal Communication Commission10, znanych powszechnie jako „przemysłowa, naukowa, medyczna długość fali”. Fala z radia CB jest wprowadzana do liniowego amplifikatora, który wzmacnia ją (łącznie z wstęgami bocznymi) od 15 do 20 razy, a następnie przesyła do wyjściowego antenowego tunera, który dopasowuje energię radiową do wypeł- nionej szlachetnym gazem szklanej rury. Energia radiowa zostaje zamieniona wewnątrz rury na inny rodzaj energii, którą z braku lepszego terminu ochrzciłem „falą plazmatyczną”. Proces konwersji energii fali radiowej jest bardzo ważny, jako że eliminuje on 98 procent nadmiaru mocy tej fali pochodzącej ze wzmacniacza.

Oznacza to, że jest tam tylko lokalne pole RF11, bardzo blisko urządzenia, którego natężenie bardzo szybko spada do poziomu nie mającego znaczenia w świetle odległości występujących podczas leczenia. Energia fali radiowej nie jest tą, która wykonuje właś- ciwą pracę, chociaż panuje pogląd, że ma ona w tym swój udział. Główną pracę wykonuje fala plazmatyczna generowana przez rurę. Energia fali radiowej, która pozostaje po absorpcji przez plazmę, jest zbyt mała, aby mogła wytworzyć jakąkolwiek diatermię, to znaczy podgrzanie z odległości, z której prowadzone jest leczenie. Energia wyjściowa z urządzenia Rife’a-Bare’a składa się z wielu ważnych elementów. Pierwszy z nich to energia pochodząca z plazmowej rury lub inaczej energia fali plazmowej. Energia ta jest w stanie przenikać przez zbrojone ołowiem ściany i nie stanowią dla niej przeszkody zarówno klatki Faradaya, jak i stalowe pojemniki. Potrafi ona na przykład zapobiec pleśnieniu owoców w mojej lodówce i to przy uruchamianiu urządzenia „w zakresie częstotliwości pleśniowej” co kilka dni.

Inna fala, której źródłem jest również rura, zależy bezpośrednio od rodzaju gazu, mocy przyłożonej do rury, modulowanej częstotliwości fonicznej i ciśnienia gazu w rurze. Jest to fala świetlna, która zmienia się w zależności od wszystkich wymienionych czynników. Zaobserwowano, że kolor jasnofioletowy uzyskiwany przy mieszance gazu składającego się w 80 procentach z argonu i 20 z neonu lub przy pewnych ciśnieniach czystego argonu daje najbardziej korzystny ogólny fizjologiczny skutek. Kolor ten okazuje się być również najbardziej destrukcyjny w stosunku do komórek rakowych. Należy uświadomić sobie, że fala świetlna w pewnym stopniu moduluje energię pochodzącą z rury lub jest jej nośnikiem w ten sam sposób, w jaki światło lasera jest nośnikiem energii. W odległości kilku cali od rury znajduje się pole elektrostatyczne, którego zmierzone natężenie wynosiło 25 000 V na metr.W razie potrzeby można je wzmocnić do poziomu, w którym wytwarza ono ozon, jednak takiej potrzeby nie ma. Pole elektrostatyczne jest ważne do pobudzenia rury do świecenia i utrzymania plazmy. Ostatnio wykonano kilka eksperymentów z różnymi gazami i ciśnieniami wewnątrz rury plazmowej i ustalono wartości optymalne dla różnych gazów i ich mieszanek. Większość posiadaczy urządzenia mojej konstrukcji używa rur ze szkła ołowiowego. Ołów działa jako przewodnik umożliwiając rurze lepsze świecenie, zwłaszcza przy wyż- szych ciśnieniach gazu. Zapotrzebowanie na te rury jest tak duże, że producenci, aby zaspokoić różne potrzeby, wykonują je obecnie nie tylko ze szkła ołowiowego, a także z Pyrexu12 i szkła kwarcowego. EFEKTY ELEKTROPORYZACJI W początkowej części tego artykułu wspomniałem, że moje urządzenie generuje bardzo szybki impuls radiowy. Impuls ten jest bardzo istotny, ponieważ jest on w stanie wywołać w pewnych komórkach i mikroorganizmach efekt zwany „elektroporyzacją”. Efekt ten jest widoczny na nagraniu wideo wykonanym w powiększeniu mikroskopowym podczas doświadczeń z pierwotniakami. Elektroporyzacji ulegają wszystkie komórki, mikroorganizmy i wirusy.

Kiedy komórka zostaje poddana działaniu elektrycznego impulsu lub impulsu świetlnego (podobnego do tego, jaki daje lampa błyskowa) o odpowiedniej mocy i czasie trwania, w jej zewnętrznej ściance tworzą się pory. Impulsy wytwarzane przez moje urządzenie mają zazwyczaj długość rzędu mikro- lub milisekund, zaś konieczna różnica potencjałów na ściance komórki wynosi od 0,5 do 1,5 V. W warunkach laboratoryjnych do wywołania elektroporyzacji stosuje się napięcie rzędu kilku tysięcy wolt. W tym przypadku elektroporyzacja następuje natychmiast po poddaniu komórki działaniu takiego impulsu. Jak się jednak okazało, stosując pulsującą falę radiową oddziałującą na gazową plazmę przy pomocy modulowanej częstotliwości rezonansowej, napięcie konieczne do wywołania elektroporyzacji nie wymaga stosowania silnych pól elektrycznych. Elektroporyzacja wywoływana przez falę wychodzącą z mojego urządzenia przebiega dosyć wolno. Elektroporyzację można zainicjować przy pomocy oddziaływań trwających zaledwie kilka minut, może ona także wystąpić dopiero po oddziaływaniach trwających aż 40 minut. Prędkość zachodzenia procesu elektroporyzacji zależy od kilku czynników: rodzaju organizmu, przyłożonej mocy oraz rodzaju gazu w rurze plazmowej. Powstające w tym procesie pory mogą mieć charakter zarówno nieodwracalny, jak i odwracalny.

Przy odpowiedniej intensywności i odpowiednio długim czasie oddziaływania wytworzone pory są nieodwracalne (nie zasklepią się), w wyniku czego zaburzona zostaje osmotyczna równowaga komórki, która w następstwie tego zamiera lub w niektórych przypadkach eksploduje. Elektroporyzacja wywoływana wysokim napięciem ma obecnie zastosowanie w eksperymentach z transferem genów, wprowadzaniem związków chemicznych do komórki oraz w przemyśle spożywczym do przedłużania okresu trwałości łatwo psujących się produktów żywnościowych. Zazwyczaj pory są bardzo małe, rzędu nanometra (bilionowa część metra), i można je dostrzec jedynie pod mikroskopem elektronowym. Mam film nagrany kamerą wideo z obrazem z mikroskopu, na którym widać olbrzymie pory wielkości mikrona otwierające się w ściance pierwotniaka pod wpływem działania mojego urządzenia. STRUKTURALNE EFEKTY REZONANSU Kolejną cechą mojego urządzenia jest stosowanie modulowanych częstotliwości fonicznych w celu uzyskania strukturalnych efektów rezonansowych. Komórki potrafią demodulować częstotliwość foniczną. Innymi słowy, potrafią one rozdzielić falę foniczną tak, że częstotliwość foniczna zostaje wyrażona wewnątrz komórki i dzieje się to podobnie do procesu, jaki zachodzi w radiu, które oddziela część foniczną fali noś- nej i przetwarza ją na muzykę. Jeśli częstotliwość foniczna jest rezonansowa, komórka lub tkanka jest oscylowana przez falę. Wielu ludzi posiada wewnątrz swojego ciała demodulatory, na przykład amalgamat wypełniający ubytki w zę- bach. Są doniesienia mówiące, że plomby wykonane z amalgamatu obluzowują się i pękają z powodu demodulacji częstotliwości fonicznych.

Na szczęście, przypadki takie należą do rzadkości i nie wiadomo, które częstotliwości są tego przyczyną. Obecnie uważa się, że urządzenie mojej konstrukcji może wytwarzać selektywne efekty NMR (jądrowy rezonans magnetyczny). NMR odgrywa zasadniczą rolę przy wykorzystywaniu MRI (wizualizacja metodą rezonansu magnetycznego). Efekt NMR występuje w statycznym polu magnetycznym, które jest zazwyczaj bardzo silne. Wytworzenie efektu NMR wymaga również użycia fal radiowych, często pulsacyjnych, o wysokiej częstotliwości. W celu uzyskania obrazu przyrząd wytwarzający MRI najczęściej wykorzystuje stałe pole magnetyczne zmieniając jedynie częstotliwość fali radiowej. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę magnetyczne pole Ziemi lub potraktujemy moje urządzenie jako pole statyczne, wówczas zgodnie z równaniami definiującymi efekt NMR okaże się, że może on wystąpić przy częstotliwościach fonicznych a nie radiowych. U ludzi poddanych działaniu mojego urządzenia wykryto anomalne pola magnetyczne o natężeniu mierzonym w gausach. Ziemskie pole magnetyczne ma około 0,5 gausa, natomiast pole wygenerowane w ciele może być wielokrotnie silniejsze od ziemskiego. Pola te generowane są powoli i rosną do wartości maksymalnej przez wiele sekund, po czym stabilizują się. Nie należy się więc dziwić odkryciu, że te same częstotliwości foniczne mogą dawać odmienne odczyty u różnych ludzi. Chodzi o to, że jeśli w ciele znajduje się coś, z czym rezonuje energia, to czymkolwiek by to nie było, będzie to absorbować energię i wytwarzać pole. Trwają eksperymenty z wykorzystaniem tego zjawiska do celów diagnostycznych. Jeśli urządzenie zostaje wyłączone, odczyt miernika pola magnetycznego spada do poziomu odpowiadającego natę- żeniu pola magnetycznego otoczenia. Uważa się, że to nietypowe pole magnetyczne generowane jest przez efekt NMR znany jako „faza relaksacyjna”. Oznacza to, że protony w pewnych molekułach ciała pobudzane są do stanu wysokoenergetycznego przez zmodulowane częstotliwościami fonicznymi pulsujące fale radiowe, a następnie w czasie fazy „spoczynkowej” między poszczególnymi pulsacjami wracają do stanu „relaksacji” oddając zmagazynowaną energię w postaci pola magnetycznego.

Przy pomocy efektów NMR można doprowadzić do selektywnego rezonansu związków chemicznych, molekuł, i atomów. Jest to obszar przyszłych badań i obecnie rodzi on więcej pytań, niż udziela odpowiedzi. Ostatnio odkryto, że powolna pulsacja fal radiowych może powodować inne, być może nawet silniejsze, efekty. Długość cyklu pulsacji fonicznej wynosi zazwyczaj od 0,3 do 0,8 sekundy i między poszczególne pulsacje wprowadzona zostaje nośna fala radiowa. Wydaje się, że niewyłączanie fali nośnej powoduje powstawanie efektu łączenia, zaś „szok” dodanej modulacji fonicznej generuje poprawiony efekt – być może przez coś, co nazywa się „przeciwsiłą elektromotoryczną”, która powstaje w przewodnikach w chwili ich gwałtownego rozładowania. Za każdym razem, gdy bramka zostaje włączona i wyłączona, na wyjściu urządzenia pojawia się ciąg pulsów. Obszar ten jest obecnie badany pod kątem ewentualnych zastosowań, jakie mogą z tego wyniknąć. Jest oczywiste, że urządzenie Rife’a-Bare’a ma ogromne zastosowanie w wielu dziedzinach, zarówno praktyczne, jak i naukowe, lecz jak już podkreślałem, nie jest ono wierną kopią urządzenia Rife’a. Czym ono było, pozostaje tajemnicą od sześćdziesię- ciu lat. Obecnie jego sekret jest już zasadniczo poznany i zostanie omówiony w części drugiej tego artykułu.   dokończenie w następnym numerze O autorze: James E. Bare jest doktorem chiropraktyki (kręgarstwa) i od 20 lat prowadzi praktykę w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk w USA. Od najmłodszych lat pasjonowała go elektronika i kiedy w roku 1994 przeczytał książkę Barry’ego Lynesa o drze Rife’ie, z miejsca przystąpił do pracy nad prototypem jego urządzenia. W połowie roku 1995 zbudowany przez niego prototyp generatora Rife’a-Bare’a rozpoczął działanie przynosząc ludziom ulgę w przypadkach bólu mięśni. Pod koniec roku 1995 wzbogacił swoje urządzenie o modulowaną pulsację i od tej chwili zaczęło ono dawać niezwykłe wyniki lecznicze, jednak on sam nie stosuje go w swojej praktyce medycznej. Pracuje średnio 100 godzin w tygodniu, przy czym sprawy związane z jego urządzeniem pochłaniają trzy czwarte tego czasu. Twierdzi, że tak intensywną pracę umożliwia mu witalizujące oddziaływanie jego urządzenia.